marasmus
 
Impreza dupy nie urwała. Ba, mógłbym rzec, że była nawet słaba.

Po partyjce gry w Monopoly poDDRowaliśmy trochę, a potem pojechaliśmy na miasto potańczyć. Po niesamowicie długich przechadzkach, wylądowaliśmy w klubie dla osób 30+.
Pomijając fakt, że byliśmy w centrum uwagi, to dancing był całkiem przyjemny ;)

Jedyna tylko rzecz nie daje mi spokoju - utrzymywałem bardzo długi, niestosowny kontakt wzrokowy z chłopakiem koleżanki.
Ojej.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego